Nie tylko Świrszczypołek będzie przeżywał dziś coś nowego 🙂 zapraszam was do nowej odsłony bloga. Mam nadzieję, że teraz będzie się wam u mnie jeszcze lepiej podobać 🙂 Jeszcze nie jest dopracowany, ale dajcie mi chwilkę, a na pewno będzie 🙂 A w drugiej kolejności chciałabym wam przedstawić główną bohaterkę mojej opowieści czyli Świrszczypołka znanego wam już z części pierwszej opowieści. Niestety musicie się zadowolić na razie tylko projektem, ponieważ oryginał dzierga się powoli, oczko po oczku na szydełku przez Zielony Groszek. Pod koniec miesiąca maskotka będzie gotowa i będzie mi towarzyszyć przy wielu czynnościach, nawet przy gotowaniu 🙂 Pewnie wyobrażaliście ją sobie w kolorze żółtym, a tu taka niespodzianka. W waszej wyobraźni może pozostać w każdym kolorze jaki kiedykolwiek wymyślono, ale moim ulubionym kolorem jest zielony i dlatego taki kolor dostał Świrszczypołek 🙂

Wracamy do historii. Jak pamiętacie, Świrszczypołek nasza ciekawska świata pszczoła, stoi na wylotku i zastanawia się czy opuścić swoje bezpieczne miejsce jakie miała w ulu. Jak myślicie, wyleciała?

Zgadza się, wyleciała 🙂 I przed oczami ukazał się jej wspaniały, kolorowy i zupełnie nowy dla niej świat. Przepiękne krajobrazy, kolorowe kwiaty, zielone otchłanie, pomarańczowe zachody słońca, wszystko nowe i wszystko zachwycające. Świrszczypołek latała bez celu zachwycając się wszystkim co widziała po raz pierwszy, ale po jakimś czasie zdała sobie sprawę, że właściwie nie wie co powinna teraz zrobić. Wyleciała z ula i co dalej? Zdecydowała się na ogromny krok, ale co teraz? Latała od kwiatka do kwiatka, zastanawiając się jak potoczą się dalej jej losy, gdy nagle z zamyślenia wyrwał ją ogromny szum.

Był to dziwny dźwięk jakiego jeszcze nie słyszała. Patrzy, patrzy, przeciera oczy, co to jest??? Pszczoła gigant, jakby opierdzieliła za dużo miodu 🙂 Okazało się, że to był po prostu bąk (czyli trzmiel). Świrszczypołek należała do odważnych pszczół, pyta więc prosto z mostu: gdzie tak latasz bąku? Bąk jak to bąk, bąknął: a dlaczego pytasz? Świrszczypołek zastanawia się czy opowiedzieć bąkowi w skrócie swoją historię, ale koniec końców stwierdziła, że nie ma nic do stracenia. Opowiedziała jak to zastanawia się co w życiu robić i co sprawia jej radość.

Bąk zaproponował, żeby nasza bohaterka poleciała razem z nim. Chciał pokazać jej świat poza granicami jej pasieki, że w innym ulu i wśród innych pszczół też może być całkiem fajnie. Zaproponował jej, żeby popracowała gdzie indziej, zobaczyła i doświadczyła czegoś nowego. Świrszczypołek od razu się zgodziła, bo przecież nie miała nic do stracenia.

I tak zaczęła się jej przygoda w innym ulu. Popracował tam troszkę, poznała wiele ciekawych i sympatycznych pszczół, nauczyła się kilku zupełnie nowych rzeczy, poznała nowe techniki masowania pszczelich odwłoków. Ale też odnalazła w sobie kilka pasji: zaczęła piec ciasta, pisać bloga i robić na drutach. Jak na pszczołę były to bardzo dziwne zajęcia, ale Świrszczypołek bardzo je lubiła. Po kilku miodnych sezonach w odwiedziny wpadł bąk i pyta naszą bohaterkę: no i jak tam Świrszczypołku wiesz już o co w tym wszystkim chodzi? znalazłaś swoją przestrzeń powietrzną?

Hmm… czy Świrszczypołek znalazł swoją przestrzeń powietrzną? Czy zdecydował się na kompletną zmianę w swoim pszczelim życiu? Wraz z tą częścią historii blog zyskał nową odsłonę, czy kolejna część przyniesie kolejne zmiany?

pozdrawiam wszystkich

Justyna

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz