Uwielbiam czekoladki typu „after eight”, a dokładnie ich połączenie miętowego nadzienia z pyszną czekoladą. Inna sprawa, że są takie cieniutkie, że sama przed sobą mam wytłumaczenie, że można zjeść ich więcej 🙂 Ale wracając do smaku, czekolada z miętą jest naprawdę fantastyczna. Dlatego bardzo ucieszyłam się kiedy znalazłam ciacho w których dominują właśnie te smaki. Głównym składnikiem kremu jest właśnie rozpuszczona czekolada z nadzieniem miętowym oraz cytrynowa galaretka. Samo przygotowanie ciasta jest szybkie, ale czekałam wieki, aż galaretka zacznie zastygać i ciągle odrywałam się od innych czynności, żeby sprawdzić czy to już ten moment. Całkowicie wynagrodził mi to wygląd ciasta. Po pokrojeniu ciasto miało prawie idealne warstwy i kawałki wyglądały naprawdę elegancko. Ale na tym kończą się moje zachwyty, ponieważ w smaku ciasto mnie zawiodło. Coś mi tam zdecydowanie nie pasowało (zresztą mąż też nie był zachwycony). Trochę nie współgrał ze sobą smak słodkiej cytrynowej galaretki z miętową czekoladą, przez co krem wydawał mi się po prostu „dziwny”. Zapewne jest to kwestia smaku, ale ja ciasta nie powtórzę i zostanę przy czekoladkach z miętowym nadzieniem 🙂

Składniki na blaszkę 20×20 cm:

Ciasto:

– 3 jajka (białka i żółtka osobno)

– 0,5 szklanki mąki

– 0,5 szklanki cukru

– 130 g masła

– 2,5 łyżki wody

– 1 łyżka kakao

– 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Foremkę wykładamy papierem do pieczenia. Cukier, masło, wodę i kakao przekładamy do garnuszka z grubym dnem i podgrzewamy, aż do zagotowania. Mieszamy co jakiś czas, żeby składniki dokładnie się połączyły. Po zagotowaniu odstawiamy do ostudzenia. Wówczas przelewamy masę do miski, dodajemy żółtka i miksujemy. Następnie dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i znów miksujemy. Białka ubijamy z odrobiną soli w osobnej misce i ubite białka przekładamy do masy kakaowej. Całość mieszamy szpatułką. Masę przelewamy do foremki i pieczemy 30 minut w 180 stopniach. Po upieczeniu odstawiamy ciasto do ostudzenia, a ostudzone kroimy w poprzek na pół.

Krem czekoladowo – miętowy:

– 250 ml śmietanki kremówki

– 150 g czekolady z nadzieniem miętowym

– 1 galaretka cytrynowa

– 250 ml wrzątku

Śmietankę ubijamy na sztywno i odstawiamy do lodówki. Galaretkę rozpuszczamy w 250 ml wrzątku i odstawiamy do ostudzenia. Dopiero gdy galaretka będzie chłodna i zacznie powoli tężeć, rozpuszczamy czekoladę. Polecam rozpuścić ją w kąpieli wodnej. Próbowałam w garnuszku, ale przez nadzienie miętowe czekolada nie chciała się ładnie rozpuścić, tylko prawie od razu zaczęła się przypalać. Gdy czekolada jest rozpuszczona i nie jest już gorąca: do śmietany dodajemy tężejącą galaretkę oraz chłodną już czekoladę. Wszystko razem miksujemy. Moje czekolada niestety nie była całkiem chłodna (ponieważ jakoś nie udało mi się do końca zgrać tych wszystkich czynności), więc krem był na początku prawie płynny. Wstawiłam go na chwilę do lodówki, a na ciasto przełożyłam dopiero, gdy zobaczyłam, że zaczyna powoli tężeć. 3/4 kremu wylałam na spód ciasta, przykryłam drugim blatem i wyłożyłam resztę kremu. Ciasto wstawiłam do lodówki. Po kilku godzinach było gotowe do jedzenia. Przyozdobiłam je kawałkami czekolady.

Z foremki wykroiłam 12 porcji. Jedna to 290 kcal.

Ciasto z miętowym nadzieniem
Ciasto jak czekoladki After Eight
Sposób podania ciasta na drewnianej desce dębowej
Równe warstwy w cieście
Ciasto czekoladowo – miętowe

Smacznego!!!

Źródło wpisu: blog Z miłości do słodkości

Zapisz

Zapisz