Jesień już od jakiegoś czasu jest coraz bardziej widoczna, a jak jesień to musi być jakieś ciasto z jabłkami. Już od jakiegoś czasu planowałam to ciasto i gdy się za nie zabrałam,wyszło słońce i na dworze znów zrobiło się jak w lecie. Ale tylko na chwilę 🙂 A wracając do ciasta, zdecydowałam się na szarlotkę tatrzańską, podpatrzoną na blogu Chillibite. Dla mnie szarlotka kojarzy się właśnie z kruchym ciastem i dużą ilością jabłka obsypanego cukrem i cynamonem. I taka właśnie jest szarlotka tatrzańska. W oryginale powinniśmy użyć jabłka szara reneta. Ja niestety musiałam skorzystać z innej odmiany,ale najważniejsze że jabłka były twarde i nie rozleciały się w trakcie pieczenia 🙂 Krojenie jabłek w plasterki to trochę zabawy, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. A sama szarlotka należy do jednych z lepszych jakie w życiu jadłam. Naprawdę polecam.

Składniki na blaszkę 24×24 cm:

– 3 szklanki mąki

– 250 g zimnego masła

– 3/4 szklanki cukru pudru (moje jabłka były słodkie więc dałam tylko pół szklanki)

– 2 łyżki kwaśniej śmietany

– 2 łyżeczki proszku do pieczenia

– 2 żółtka

Nadzienie:

– 2 kilo twardych, lekko kwaśnych jabłek – najlepiej szara reneta

– 3 łyżki cukru pudru

– 2 łyżeczki cynamonu

W misce łączymy mąkę, cukier puder i proszek do pieczenia. Dodajemy zimne masło, pokrojone w plasterki i zagniatamy rękoma kruszonkę. Dodajemy żółtko i śmietanę. Zagniatamy do wyrobienia ciasta. Następnie dzielimy 60:40. Większość część wykładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Nakłuwamy gęsto widelcem i wstawiamy do lodówki. Drugą część owijamy w folię i wstawiamy do zamrażarki.

Jabłka obieramy, przekrawamy, odszypułkowujemy a następnie kroimy na cienkie plasterki (moje są troszkę za grube). Wrzucamy je do miski i co kilka warstw posypujemy cukrem i cynamonem, na końcu wszystkie jabłka delikatnie mieszamy rękoma by oblepiły się cynamonem. W oryginale nie podpiekamy spodu. Ja mam jednak piekarnik z grzałką od góry, więc postanowiłam podpiec spód przez 5 min w 180 stopniach. Na spodzie układamy jabłka, płasko, warstwa po warstwie i na końcu ścieramy na tarce na grubych oczkach pozostałe ciasto kruche. Pieczemy w 160 stopniach około 70 min (do zarumienienia). Po przestygnięciu można posypać ciasto cukrem pudrem.

Z mojej blaszki wyszło 16 sporych porcji. Jeden kawałek to 320 kcal.

Smacznego!!!