Znalazłam przepis na czekoladowe ptasie mleczko i byłam nim zachwycona, zwłaszcza, że autorka przekonywała, że smakuje lepiej niż to oryginalne. I co? I miała 100% racji. W smaku wyszło naprawdę rewelacyjne. Inna sprawa, że przepis jest do powtórzenia, ponieważ chyba użyłam zbyt mało żelatyny i niestety deser nie stężał tak jak powinien. Uwierzcie ale wykrojenie kawałka, który widzicie na zdjęciu graniczyło prawie z cudem. Mniej więcej pianka trzymała swoją formę, ale przy krojeniu zaczynała się “rozjeżdżać”. Nie zmienia to faktu, że faktura ptasiego mleczka wyszła jak w oryginale, czyli posiadała drobne otworki, jakby była napowietrzona, była też niesamowicie lekka, jak najlżejszy mus. Mogłabym się tu zachwycać bez końca, ale jestem pewna, że jeden płatek żelatyny więcej załatwił by sprawę. Mam nadzieję, że nie będą nas bolały brzuchy, ponieważ od momentu wyjęcia ptasiego mleczka, do momentu kiedy został na stole ostatni kawałek, minęło może 15 minut. A foremka miała 20×20 cm. Ciekawe, które z nas połakomi się na tą ostatnią porcję 🙂

Składniki na blaszkę 20×20 cm:

Ptasie mleczko:

– 3 białka

– 1 łyżka żelatyny (korzystam z żelatyny w płatkach i wykorzystałam 2 płatki, było za mało, więc polecam wziąć 3)

– 2 łyżki cukru pudru

– 50 g gorzkiej czekolady (70%)

– 200 ml śmietany kremówki 36%

Foremkę wykładamy folią spożywczą. Z żelatyną postępujemy według instrukcji na opakowaniu. Tą w proszku rozpuszczamy w gorącej wodzie, a tą w płatkach moczymy w zimnej by napęczniała. Białka ubijamy i do ubitych dodajemy cukier puder, ciągle miksujemy, piana będzie gęsta i lśniąca. Osobno ubijamy śmietankę kremówkę. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Zimną żelatynę wlewamy powoli do ubitych białek,  miksujemy je delikatnie (w przypadku żelatyny w płatkach, odsączamy ją z zimnej wody i delikatnie podgrzewamy, rozpuszczoną wlewamy do białek). Następnie wlewamy ostudzoną ale jeszcze płynną czekoladę i na samym końcu dodajemy ubitą śmietankę kremówkę. Wszystko mieszamy szpatułką lub mikserem na najniższych obrotach, krótko. Masę przelewamy do foremki i odstawiamy do lodówki na całą noc. Na tym etapie możemy zakończyć lub polać nasze ptasie czekoladą.

Polewa czekoladowa:

– 50 g czekolady gorzkiej (70%)

– 50 ml śmietanki kremówki 36%

Śmietankę delikatnie podgrzewamy (nie wolno jej gotować) i wrzucamy połamaną na kawałki czekoladę. Mieszamy, aż czekolada się rozpuści i dokładnie połączy ze śmietanką. Odstawiamy do lekkiego ostudzenia, żeby była jeszcze płynna i przelewamy na ptasie mleczko. Znów odstawiamy do lodówki. Gdy polewa zastygnie, możemy się zajadać 🙂

Wszystkie składniki po przygotowaniu to 1650 kcal. Nie wiem jakie porcje wykroicie, ponieważ my jedliśmy prawie w całości, ale podejrzewam, że można by spokojnie wykroić z tej porcji około 20 raczej mały ptasich mleczek. Wówczas jedna porcja wynosiłaby tylko 82 kcal. Ale najlepiej jak sami podzielicie ilość swoich porcji.

Niezbyt apetyczne zdjęcie, ale tak u mnie wyglądało ptasie mleczko czyli moja “mamałyga” 🙂
Sama struktura, jednak, wyglądała świetnie, a smakowała jeszcze lepiej
Czekoladowe ptasie mleczko – deser na każdą okazję
Duża porcja czekoladowego deseru

Smacznego!!!

Źródło wpisu: wiszniówka.pl

Zapisz