Jaką patelnię polecacie??? – to jedno z częstszych pytań jakie zadajecie sobie oraz innym kiedy szukacie odpowiedniego modelu. Generalnie zorientowałam się, że są dwa fronty w tej kwestii: albo decydujemy się na tanią wersję, którą wymieniamy częściej albo wybieramy model droższy, który posłuży nam dłużej. Oczywiście jest to założenie czysto teoretyczne ponieważ czasami te tańsze są wytrzymalsze, a droższe psują się szybciej. Tak naprawdę pewności nie ma nigdy. Dodatkowo musimy dostosować się do zasobności naszego portfela.

Jaką patelnię wybrać?
Jaką patelnię wybrać?

U mnie z gotowaniem jest trochę gorzej niż z pieczeniem 🙂 , więc nie mam w tej kwestii bardzo dużego doświadczenia, ale człowiek uczy się przez całe życie, więc opowiem wam jakie ja miałam doświadczenia z patelniami.

Mieszkając jeszcze z rodzicami, mama miała kuchenkę gazową, a kupowała raczej średniej jakości patelnie. Pamiętam doskonale, jak po około 5-6 miesiącach użytkowania nie wchodziliśmy do kuchni kiedy na niej smażyła, bo mogłoby się to dla nas źle skończyć,  a z kuchni dolatywała ogólnie znana łacina 🙂 , ponieważ wszystko do takiej patelni przywierało.

W późniejszym czasie gotowałam na kuchence elektrycznej i korzystałam wówczas z różnych patelni: zarówno z dyskontów typu Lidl jak i firm produkujących garnki i patelnie typu Berger. W tamtym okresie wydawałam na patelnie w przedziale 50 do 100zł. Efekt jednak był zazwyczaj podobny, patelnie te po maksymalnie roku czasu bardzo wolno się nagrzewały, a powłoki ochronne schodziły przez co smażenie na nich przestawało być możliwe. Zdarzyło mi się również, że w patelni wypaczało się dno i środek wyniesiony był do góry.

Kiedy przeszłam na kuchenkę indukcyjną postanowiłam zainwestować w lepszą patelnię. Oczywiście dla każdego z was „dużo” będzie czymś innym. Ja wydałam na moją patelnię około 450 zł i był to dla mnie bardzo duży wydatek. Powiedziałam sobie wtedy: jeżeli się na tej patelni zawiodę, to już nigdy w życiu nie kupię drogiej patelni 🙂 Zdecydowałam się na model: WOLL Szafir dostosowany do kuchenek indukcyjnych.

Patelnia WOLL Saphire
Podczas przygotowywania wpisu smażyłam na niej naleśniki

Tak jak wspomniałam posiadam tą patelnię już 3 rok. Ma ona swoje wady i zalety, chociaż tych drugich jest zdecydowanie więcej. Wybrałam średnicę 28 cm z wysokim rantem 7cm. Plan był taki, żeby wysoki rant pozwolił mi również szykować w niej sosy. Oczywiście odganiałam od patelni wszystkich z widelcami czy łyżkami, w grę wchodziły tylko drewniane lub plastikowe, ponieważ patelnia ma powłokę tytanową. Byliśmy bardzo ciekawi czy faktycznie, tak jak pisze producent, można na niej smażyć bez tłuszczu. I powiem wam szczerze: można 🙂 Naprawdę potrawy nie przywierają. Oczywiście inną sprawą jest, że ja osobiście do większości potraw używam oleju, ponieważ mi tak bardziej smakuje, ale faktycznie można by się było bez tego obejść.

Specjalnie dla was: naleśnik smażony bez oleju
Dla porównania: naleśnik smażony na oleju

Kolejną zaletą patelni jest to, że bardzo długo trzyma ciepło. Rozgrzewa się troszkę dłużej, ale gdy jest już gorąca to należy uważać, bo to co mamy w środku bardzo szybko będzie gotowe. Można spokojnie zdjąć patelnie z palnika, a utrzyma ciepło potrawy. Wysoki rant pomaga bardzo mocno. Po pierwsze, przy smażeniu mięsa nie mam brudnej całej kuchenki, ponieważ nie wszystko „pryska” na zewnątrz patelni, a po drugie nie trzeba smażyć mięsa na patelni, a później przerzucać go do garnka. Spokojnie można przygotować dużą ilość sosu, z dużej ilości składników.

Rant patelni ma 7 cm

Kolejną cechą za którą, dosłownie, kocham tą patelnię jest łatwość jej czyszczenia. Nie mam dla was dobrego zdjęcia, bo akurat smażyłam tylko naleśniki, ale musicie uwierzyć mi na słowo. Wystarczy przetrzeć patelnię papierowym ręcznikiem i zdejmiecie wszystkie pozostałości. Nie musicie jej szorować, większość schodzi pod samą wodą lub ewentualnie można przetrzeć miękką stroną gąbeczki, jeżeli chcecie usunąć zapach potrawy. Patelni nie myję w zmywarce. W końcu doczekałam się momentu, w którym nie jest dla mnie tragedią, gdy patelnia jako ostatnia zostaje do mycia 🙂

Jaką patelnie wybrać?
Tak wygląda patelnia po zdjęciu z niej ostatniego naleśnika

Przejdźmy teraz do minusów. Jak dla mnie jeden największy to jej ciężar (chociaż dla mięśni nie jest to takie złe 🙂 ). Patelnia jest naprawdę bardzo ciężka i czasem nakładając coś na talerze muszę robić sobie przerwy. Zapomnijcie też o podrzucaniu naleśników. A propo naleśników. Jest to chyba jedyna potrawa w której przeszkadzają mi wysokie ranty patelni. Nie mówię już tylko o podrzucaniu naleśników, ale też o zsuwaniu ich na talerz. Ale z tym minusem akurat można przeżyć. No i ostatnia wada to cena. Uważam, że jest to droga patelnia, ale… naprawdę warta swojej ceny. Powoli planuję zakup kolejnej, nieco mniejszej i na pewno zdecyduję się na ten sam model. Po trzech latach użytkowania patelnia wygląda praktycznie tak jak na początku. Nabawiła się co prawda jednej niewielkiej rysy, ale to raczej z naszej winy. Poza tym nie zmieniła koloru, ani się nie odkształciła.

Rysa na środku patelni

Podsumowując:

MINUSY: bardzo ciężka i dość droga

PLUSY: długo utrzymuje ciepło, wysoki rant zapobiega pryskaniu, bardzo łatwa w czyszczeniu, można na niej smażyć bez tłuszczu

Odpowiadając na pytanie tytułowe. Czy warto kupić droższą patelnie? Ja zdecydowanie odpowiadam: WARTO!!!. Wiem, że znajdą się tutaj przeciwnicy i zwolennicy mojej opinii oraz tacy, którzy się na drogich patelniach zawiedli, ja jednak pozostanę przy swoim i mojej patelni nie zmienię 🙂

A jakie wy macie doświadczenie z patelniami, możecie jakieś polecić?

Więcej informacji o mojej patelni znajdziecie na stronie www.patelnie-tytanowe.pl

Pozdrawiam

Justyna

Ps. To nie jest wpis sponsorowany.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz