Powrót do kraju wiąże się z kontynuacją kategorii, którą zaczęłam prowadzić pół roku temu, czyli gdzie smacznie zjeść w okolicach Jeleniej Góry, a także w Sudetach, ponieważ nie ograniczę się tylko do jednego miasta. Ostatnio opisywałam wam pyszną pizzerię I love Pizza, a także najlepszą kawę w Jeleniej Górze czyli Kukutu Cafe. Dziś padło na restaurację „Cytrynowy Pieprz„,w samym centrum Jeleniej Góry na ulicy Szkolnej 1, czyli dosłownie „rzut beretem” od ratusza. Moi jeleniogórscy czytelnicy być może już to miejsce znają, a być może jeszcze nie. Mam nadzieję, że uda mi się przybliżyć ten lokal nie tylko miejscowym, ale wszystkim, którzy planują Dolnyśląsk odwiedzić i dodam jeszcze, że nie jest to wpis sponsorowany.

Wybraliśmy się tam z mężem w samym środku tygodnia, wczesnym popołudniem. Mieliśmy to szczęście, że oprócz nas nie było nikogo, cieszyłam się ponieważ nie przepadam za zatłoczonymi miejscami. Dodatkowo mogłam spokojnie zrobić kilka zdjęć restauracji, nie przeszkadzając nikomu, a także porozmawiać z kucharzem i właścicielem jednocześnie: Panem Marcinem. Cytrynowy Pieprz czyli restaurację śródziemnomorską i wine bar prowadzi Pan Marcin z wspólnikiem: Panem Krzysztofem, a lokal otworzyli w maju zeszłego roku. Nie jest to długi czas, a pomimo tego zyskali sporo przychylnych opinii i pochwał w mediach społecznościowych, stąd też moja decyzja o odwiedzeniu tego miejsca.

Restauracja w Jeleniej Górze
Cytrynowy pieprz
Karta dań

Wnętrze w pierwszym odczuciu robi bardzo przytulne wrażenie. Całość utrzymana jest w neutralnej szarej tonacji z wieloma ciekawymi dodatkami, nawiązującymi do południa Europy. Na każdym stoliku stoją świeże kwiaty cięte, a na parapecie znajdziemy np. świeżą bazylię w doniczkach. Podczas przeglądania karty zapalono nam na stole świeczkę (zrobiło się romantycznie 🙂 ). Siedząc przy stoliku nie widzimy kuchni całkowicie, ale długi bar jest właśnie z kuchnią częściowo połączony, więc jakby się uprzeć to można by podpatrzyć jak powstają nasze dania. Bardzo istotne jest dla mnie również, że wchodząc do wnętrza, pachnie tu świeżością, a potem konkretną potrawą lub przyprawą, jak np. sosem borowikowym czy czosnkiem. Nie odrzuca was na wejściu zapach przepalonego oleju.

Karta dań nie jest bardzo duża, ale właściciel gwarantuje dzięki temu zawsze świeże potrawy. Zdecydowaliśmy się z mężem oboje na sezonową zupę krem z bagietką czosnkową, a jako danie główną mąż wybrał: Tagliatelle Supermirafiori (czyli makaron z polędwiczką wieprzową, szynką parmeńską i pieczarkami, z papryczki piri piri zrezygnował), a ja zdecydowałam się na Polędwiczkę Borowikową (czyli medaliony z polędwicy wieprzowej w sosie borowikowym, pieczone ziemniaki, sos tzatziki i sałatka). W sumie to zdziwił mnie trochę nasz wybór, bo najczęściej to ja walczę o wybór makaronu z karty 🙂

Cytrynowy Pieprz Jelenia Góra
Zupa sezonowa
Tagliatelle Supermirafiori
Restauracje w Jeleniej Górze
Polędwiczka Borowikowa

Zupa sezonowa wpasowała się idealnie w porę roku za oknem, tego dnia było zimno i deszczowo, a zupa była mocno rozgrzewająca. W sumie tak nam smakowała, że nie zapytaliśmy co dokładnie było w środku 🙂 Była to zupa krem i wydedukowaliśmy, że w jej skład musiała wchodzić jakaś fasola oraz szczaw (no chyba, że się mylimy, a Pan Marcin lub Pan Krzysztof rozwiążą tu w komentarzach nasza zagadkę 🙂 ).  Była bardzo dobrze doprawiona i, co bardzo ważne, gorąca. Co zresztą było widać po naszych wypiekach na twarzy. Na plus zaskoczyła mnie też porcja, myślałam, że będzie raczej nieduża. Tymczasem dostałam naprawdę spory talerz plus bułkę z czosnkiem. Właściwie to już po zupie byłam dość mocno najedzona.

Druga część obiadu pojawiła się dość szybko, a czas oczekiwania umilił nam gospodarz opowiadając o menu degustacyjnym, składającym się z 6 dań, które będzie organizował w maju dla zamkniętej grupy osób oraz o innowacyjnym sposobie przechowywania już otwartego wina. Ale o tym za chwilę. Wracając do naszych dań głównych. Mąż był makaronem zachwycony. Był pięknie podany, a smaki świetnie razem współgrały. Ja natomiast byłam pod wrażeniem mojej polędwiczki i sosu borowikowego. Nie jestem raczej mięsożerna i, uwierzcie, normalnie wybrałabym z talerza raczej te ziemniaki i zjadła je z sałatą, ewentualnie spróbowała trochę mięsa. Tymczasem pochłonęłam właśnie mięso z tymi niesamowicie smacznymi grzybami, a ziemniaki zostawiłam z boku praktycznie nieruszone. Jeszcze nie jadłam tak dobrych grzybów. Tak właśnie zakończę tą część o daniach głównych.

Prowadzę blog z wypiekami, więc należałoby zacząć od deseru 🙂 Nie udało się. Zastanawialiśmy się z mężem, ale brakowało nam już miejsca. Czyli sprawa jest prosta, musimy wrócić do Cytrynowego Pieprzu na deser, zwłaszcza, że w menu wyłowiłam taką słodycz jak: lody czekoladowe z nadzieniem zabajone. Przynajmniej z nazwy zapowiada się pysznie.

Argon i wino czyli świetny, innowacyjny pomysł

Wspominałam wam już coś o winach, a teraz rozwinę ten wątek. Pierwszy raz spotykam się w Jeleniej Górze z takim urządzeniem i uważam to za rewelacyjny pomysł. Otwarte butelki przechowywane są w zamknięciu,  w odpowiedniej temperaturze, a argon znajdujący się w środku zachowuje ich świeżość nawet do 40 dni. Ja, osobiście, nie znam się na winach, a także piję ich bardzo mało. Dodatkowo mąż jako kierowca nie pije, więc nigdy nie zamawiałam wina, bo co ja później zrobię z całą butelką 🙂 Niby głupota, ale dla mnie to problem. Natomiast ten sposób przechowywania wina umożliwia zakup tylko jednego kieliszka, ratunek dla takich abstynentów  jak ja 🙂 Ale właściciele zrobili z urządzenia dodatkowy ciekawy użytek. Mianowicie wprowadzili do karty win tzw. degustację win. Czyli można wybrać sobie zestaw dla siebie, składający z 3, 4 lub więcej rodzai win i po prostu przetestować je w niewielkiej ilości, zanim zdecydujemy się na konkretną butelkę. Bardzo fajna opcja.

Cytrynowy Pieprz Jelenia Góra
Wina w Cytrynowym Pieprzu

Motto szefa kuchni

Podsumowując. Z czystym sumieniem polecam wam restaurację Cytrynowy Pieprz. Po pierwsze jest to bardzo przyjemne miejsce, po drugie bardzo sympatyczni ludzie (od kuchni po Panią która nas obsługiwała), a po trzecie i chyba najważniejsze znajdziecie tam naprawdę pyszne i świeże potrawy. Musicie odwiedzić Pana Marcina i Pana Krzysztofa, a na pewno nie wyjdziecie z Cytrynowego Pieprzu głodni 🙂 Zdecydowanie jest to miejsce tworzone przez ludzi z pasją. Jak to mówią szczypta talentu, łyżeczka pracy i odrobinę bezkompromisowego podejścia do jakości stworzyło miejsce naprawdę godne polecenia.

Cytrynowy Pieprz
Ja i Pan Marcin w Cytrynowym Pieprzu

Cytrynowy Pieprz znajdziecie w Jeleniej Górze na ul. Szkolnej 1

Więcej informacji lub menu znajdziecie na stronie Cytrynowy Pieprz lub na facebooku.

A czy Wy macie jakieś swoje ulubione restaurację? Pozdrawiam Was serdecznie,

Justyna

PS. Wpis nie jest sponsorowany i jest tylko i wyłącznie moją subiektywną opinią.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz